Ostatnia aktualizacja: 20 grudnia 2017
Historia aktualizacji
20 gru 2017Pierwsza publikacja

Jaki dysk SSD wybrać? Przed takim pytaniem stają ci, którzy chcą przyspieszyć pracę swoich komputerów i przy okazji nie przepłacić, bo ceny nośników półprzewodnikowych nadal nie są tak atrakcyjne, jak tradycyjnych dysków twardych (HDD). Podjęcie decyzji utrudnia duża różnorodność dostępnych modeli, zastosowanych w nich rodzajów pamięci, złącz i protokołów. W tym poradniku wytłumaczymy wszystkie z tych zagadnień i odpowiemy na pytanie, jaki SSD kupić do domu, biura, które z nich najlepiej sprawdzą się w komputerach do grania lub w pecetach dla osób wymagających najwyższej wydajności.

Jaki SSD do użytku domowego i pracy biurowej?

Jakkolwiek dziwnie może to zabrzmieć i jakkolwiek bardzo takie stwierdzenie może obruszyć niektórych z Was, w przypadku zastosowań stricte domowych oraz biurowych tak naprawdę nie ma większego znaczenia, na jaki SSD się zdecydujecie. Oczywiście lepiej wystrzegać się najtańszych modeli, bo mogą one być problematyczne, ale jeśli możecie wydać na 250-gigabajtowy nośnik przynajmniej 350 zł, to niemal każdy wybór będzie dobry. Zdecydowana większość SSD ze złączem SATA ma zbliżoną do siebie wydajność. Wszystkie różnice w niej są na tyle małe, że ciężko zauważyć je w czasie normalnego użytkowania. Podczas wyboru SSD do domu i biura głównie należy kierować się pojemnością, długością gwarancji i ceną, bo w tej sytuacji nie warto dopłacać za dodatkową wydajność.

Kilka SSD

Różnica w cenie między tańszymi i droższymi nośnikami jest nierozerwalnie związana z jakością użytych do ich budowy kości pamięci (dłuższe wyjaśnienie technicznych określeń występujących w tym tekście znajduje się w dalszej części artykułu). Cechą charakterystyczną SSD ze średniej i niskiej półki cenowej jest wykorzystanie pamięci TLC. Nie są one tak szybkie, jak kości MLC montowane w droższych modelach, ale żeby zauważyć tę różnicę, trzeba często wykonywać skomplikowane operacje na bardzo dużych plikach, bo specjalne mechanizmy buforowania dbają o to, żeby spadki wydajności w tańszych nośnikach zdarzały się jak najrzadziej. Jeśli główne zadania stawiane przed komputerem to obsługa przeglądarki internetowej, pakietu aplikacji biurowych, czy okazjonalna, podstawowa obróbka zdjęć, to tańszy SSD z kośćmi TLC będzie bardzo dobrym wyborem. Oczywiście można znaleźć kilka wyjątków od tej reguły. Niektóre porządne nośniki MLC są tylko troch droższe od przyzwoitych nośników TLC (szczególnie w czasie różnego rodzaju wyprzedaży), więc jeśli masz dodatkowe kilkadziesiąt złotych, to ewentualnie możesz rozważyć dopłacenie, bo poza lepszą wydajnością (którą i tak ciężko będzie zauważyć) otrzymasz także dłuższą gwarancję (w większości przypadków).

Optymalny SSD do zastosowań domowych i biurowych

Cena – nawet tańsze nośniki zapewnią więcej niż zadowalający komfort pracy w takich zastosowaniach. Należy jednak unikać najtańszych nośników z obciętymi kontrolerami i pomniejszonymi buforami, bo takie nośniki w pewnych sytuacjach mogą być nawet wolniejsze od HDD.

Pojemność – w zależności od potrzeb, ale ogólnie nie warto dopłacać do pojemniejszych modeli, jeśli część przestrzeni nie będzie wykorzystywana.

Kości pamięci – nośniki oparte na tańszych kościach TLC doskonale sprawdzą się w domu i biurze, więc dopłata do SSD z kośćmi MLC wskazana jest tylko wtedy, gdy nośnik będzie oferował dłuższą gwarancję.

Jaki SSD dla graczy i entuzjastów?

Także gracze i entuzjaści technik komputerowych nie zyskają dużo kupując najwydajniejsze SSD na rynku. Rodzaj nośnika będzie mieć marginalny wpływ na płynność generowanej w grach grafiki, a jedyne w miarę zauważalne korzyści płynące z zakupu droższego nośnika, to szybsze ładowanie gier i poziomów, a także skrócenie czasu instalacji gier. Dlatego nie warto inwestować w bardzo szybkie i drogie modele SSD NVMe z nadzieją, że zakup takiego nośnika przełoży się w widocznym stopniu na poprawę wydajności całego komputera. Gracze powinni jednak rozglądać się za trochę droższymi SSD z kośćmi MLC. Gry często korzystają z plików o dużej objętości, a te mogłyby zapychać bufory pseudo SLC na tańszych nośnikach, czasem powodując bardzo wysoki spadek szybkości ich działania. 

SSD w obudowie
W większości przypadków, zamiast dopłacać do szybszego SSD, lepiej jest dopłacić do szybszej karty graficznej lub procesora.

Optymalny SSD dla graczy i entuzjastów

Cena – gracze zyskają na dopłacie do SSD z kośćmi MLC, ale nie zawsze będzie opłacał się zakup SSD NVMe ze złączem PCI Express. Taki manewr można rozważyć, kiedy SSD NVMe będzie niewiele droższy od modelu ze złączem SATA i będzie wyposażony w kości MLC.

Pojemność – w zależności od potrzeb, ale warto pamiętać o tym, że nowe gry często zajmują po kilkadziesiąt GB, więc nośniki o pojemności około 250 GB mogą okazać się zbyt małe do przechowywania kilku tytułów na raz.

Kości pamięci – wyższa wydajność kości MLC okaże się przydatna w komputerach dla graczy oraz entuzjastów pracujących na co dzień z dużymi plikami.

Jaki SSD dla biznesu i zastosowań profesjonalnych?

Klienci biznesowi, podobnie jak gracze i entuzjaści, powinni zainteresować się SSD z kośćmi MLC. Jeśli Twoja praca będzie polegać na obsłudze aplikacji biurowych, klienta poczty, przeglądarki internetowej lub innych mało wymagających zadań, to wystarczy Ci nośnik ze złączem SATA. Dlaczego tutaj polecamy nośniki MLC, natomiast w przypadku zastosowań domowych i lekkiej pracy biurowej odradzaliśmy dopłacanie do nich? Osoby prowadzące działalność gospodarczą, głównie ze względów podatkowych i z powodu różnego rodzaju odliczeń, często chętniej sięgają po droższy sprzęt. Poza tym, SSD MLC są trwalsze niż te wyposażone w kości TLC. Często mają także dłuższą, sięgającą nawet 10 lat, gwarancję, co ma znaczenie w przypadku sprzętu firmowego, który ma być intensywnie używany przez długi czas.

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku osób profesjonalnie zajmujących się obróbką zdjęć, montażem wideo, programowaniem, pracującymi z wirtualnymi maszynami lub na dużych bazach danych. W takich scenariuszach, wymagających od podsystemu dyskowego najwyższej wydajności, warto w miarę możliwości zainwestować w najwydajniejsze na rynku SSD NVMe wyposażone w kości MLC. Gwarantowana przez nie wydajność i niezawodność jest w takich zastosowaniach łatwo przeliczalna na oszczędzony czas i zarobione pieniądze, więc tutaj wyłożenie z portfela większej sumy pieniędzy zaczyna mieć sens.

SSD M.2 w dłoni
Najszybsze nośniki SSD z interfejsem PCI Express i protokołem NVMe kosztują kilka razy więcej od zwykłych nośników SATA, ale ich wydajność i niezawodność w pewnych zastosowaniach jest niezastąpiona.

Osoby z najgrubszymi portfelami mogą zainteresować się także nowością na rynku, jaką są nośniki Intela wyposażone w pamięć 3D XPoint, które są niemałą rewolucją w kwestii wydajności półprzewodnikowych pamięci masowych. Ich bardzo wysoka cena sprawia jednak, że ich zakup warto rozważyć jedynie wtedy, gdy masz absolutną pewność, że w swojej pracy przerzucasz na co dzień ogromne ilości danych i/lub wymagasz od nośnika błyskawicznej obsługi ogromnej liczby operacji wejścia/wyjścia. O szczegółach tej techniki możecie przeczytać w artykułach opublikowanych na łamach portalu PCLab.pl:

Jaki SSD do laptopa?

W przypadku komputerów przenośnych, wszystkie powyższe uwagi także mają zastosowanie, czyli nośniki do nich należy dobierać z uwzględnieniem konkretnych zastosowań. Jednak podczas wybierania SSD do laptopa trzeba zwrócić uwagę na dodatkową kwestię, jaką jest złącze nośnika. Oczywiście można po prostu wykręcić HDD i w jego miejsce zamontować SSD, ale nie jest to rozwiązanie optymalne, bo pozbawiamy się sporego magazynu na dane. Rozwiązaniem tego problemu są półprzewodnikowe pamięci masowe ze złączem M.2. Większość popularnych SSD ze złączem SATA ma swój odpowiednik ze złączem M.2. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że nie musimy pozbywać się z komputera HDD, żeby zamontować SSD.

Środek notebooka
Niektóre notebooki, takie jak powyższy, mają zarówno miejsce na nośnik SSD ze złączem M.2 (tu w lewym górnym rogu), jak i na klasyczny 2,5-calowy nośnik SATA (tu w prawym górnym rogu). Przed wybraniem odpowiedniego nośnika do laptopa trzeba sprawdzić jakie nośniki obsługuje.

Przed zakupem SSD ze złączem M.2 będziecie musieli upewnić się, czy takie gniazdo jest obecne w komputerze, który ma zostać ulepszony. Większość nowych laptopów takowe posiada, jednak nie jest to tak oczywiste w przypadku starszych modeli. W ich przypadku gniazdo M.2 może być zastąpione starszym i nie tak popularnym złączem mSATA. Osoby potrzebujące właśnie takich nośników znajdą je bez większych problemów w polskich sklepach, jednak liczba dostępnych modeli nie będzie tak duża, jak w przypadku wersji ze złączem M.2. Poza tym, trzeba zwrócić uwagę na dokładny rodzaj złącza M.2 w notebooku (występuje ono w kilku wersjach) i na to, jaki ono ma tak zwany klucz (czyli ile ma wycięć i z której strony), bo to wpływa na to, czy dany komputer obsługuje jedynie nośniki M.2 SATA/AHCI, czy także M.2 PCI Express.

M.2
Złącza M.2 występują w kilku różnych wersjach różniących się tak zwanym kluczem (czyli mających wcięcie w innym miejscu). Nośniki M.2 SATA mają klucz B, natomiast nośniki M.2 PCI Express mają klucz M. Źródło: wikipedia.org

Optymalny SSD do laptopa

Cena – tutaj należy zwrócić uwagę na wcześniejsze śródtytuły, bo wszystko zależy od zastosowań.

Pojemność – ten parametr uzależniony jest od ilości danych, które będą przechowywane na nośniku, a także od tego, czy w komputerze jest miejsce na dodatkowy dysk HDD. W większości przypadków (szczególnie w notebooku z dodatkowym dyskiem twardym) powinien wystarczyć nośnik o pojemności około 250 GB.

Kości pamięci – tak jak w przypadku ceny, wszystko zależy od zastosowania, więc zachęcamy do zapoznania się z wcześniejszymi śródtytułami.

Złącze – jeśli laptop jest wyposażony w port M.2, to zakup kompatybilnego nośnika pozwoli zachować w komputerze przenośnym HDD. W innych przypadkach może zajść konieczność wymiany dysku twardego (lub napędu optycznego) na SSD.

Dlaczego w ogóle warto kupić SSD?

Półprzewodnikowe pamięci masowe są w sprzedaży już od kilku lat. Początkowo były one bardzo drogie i tworzone głownie z myślą o zastosowaniach serwerowych, jednak z biegiem czasu koszt ich produkcji zmalał na tyle, że opłacalne stało się tworzenie mniej wydajnych modeli skierowanych do zwykłych użytkowników. Największa przewaga takich nośników nad tradycyjnymi dyskami twardymi (HDD), to dużo krótszy czas dostępu do danych, co przekłada się na skrócenie opóźnień w czasie odczytu i zapisu informacji. Co to znaczy? Wydając polecenie komputerowi (np. kliknięcie ikony uruchamiającej program) czekamy zdecydowanie krócej na jego wykonanie, bo aplikacja uruchamia się dużo szybciej. Bardzo dużą różnicę widać też w czasie uruchamiania komputera, bo system nie dość, że się szybciej uruchamia, to na dodatek znacznie szybciej jest „używalny”, czyli mniej czasu trzeba czekać, aż po pojawieniu się pulpitu załadują się wszystkie procesy i aplikacje. Natomiast dużo wyższe sekwencyjne oraz losowe prędkości zapisu i odczytu plików sprawiają, że instalacja programów i gier, kopiowanie danych i tym podobne operacje trwają dużo krócej niż na HDD. Wszystko to przekłada się na lepszą „responsywność” systemu operacyjnego, czyli na żwawsze reagowanie na polecenia użytkownika i szybsze ich wykonywanie. Wystarczy raz poczuć różnicę, aby już nie chcieć wracać do komputera z systemem zainstalowanym na klasycznym dysku twardym.

SSD w środku
W nośnikach SSD dane są zapisywane na półprzewodnikowych kościach pamięci NAND Flash, a nie na wirujących talerzach magnetycznych. Na zdjęciu: wnętrze nośnika Intel X25-M o pojemności 80 GB, który w 2008 roku kosztował ponad 2000 złotych.

Brak ruchomych elementów to kolejna zaleta SSD. Dzięki temu są one bezgłośne i nie są wrażliwe na uderzenia i wstrząsy, które mogłyby być zabójcze dla HDD. Oznacza to, że (zwłaszcza w laptopach) zmniejszają hałas wydobywający się z wnętrza komputera, a w przypadku upadku urządzenia z biurka nie będziecie musieli martwić się, że wszystkie zapisane na SSD dane zostały utracone.

Rodzaje pamięci NAND Flash – podstawowego elementu każdego nośnika SSD

W nośnikach SSD stosowane są różne rodzaje pamięci NAND Flash, które różnią się ceną i właściwościami. Oprócz tego, w tym roku Intel i Micron (właściciel marki Crucial) zaprezentowali nowy typ pamięci o nazwie 3D XPoint, który ma zrewolucjonizować rynek.

SLC (Single Level Cell)

Ten rodzaj pamięci NAND Flash stosowany jest wyłącznie w nośnikach serwerowych. Jest on najwydajniejszy i jednocześnie najbardziej trwały. Dzieje się tak, bo w pamięciach SLC pojedyncza komórka przechowuje pojedynczy bit informacji, a nie dwa lub trzy, jak w pamięciach opisanych poniżej. Takie rozwiązanie pozwala na bardzo szybki dostęp do danych, a ponieważ każda komórka NAND Flash ma ograniczoną liczbę cykli zapisu, po której przestaje działać, to im mniej jest w niej danych i im rzadziej trzeba je nadpisywać, tym dłużej może wytrzymać. Pamięci SLC są także drogie, co sprawia, że producentom nie opłaca się wykorzystywanie ich w nośnikach konsumenckich.

MLC (Multi Level Cell)

Pojedyncza komórka takiej pamięci pozwala na przechowywanie w niej do dwóch bitów informacji. Takie rozwiązanie w dużym stopniu obniża koszt produkcji SSD (pojedyncze kości mają większą pojemność, więc nośnik można zbudować  z mniejszej ich liczby), dzięki czemu producenci mogą oferować je użytkownikom domowym w mniej lub bardziej rozsądnej cenie. Zaletą nośników z pamięcią tego typu jest także to, że zachowują one swoją wydajność bez względu na rozmiar plików, z jakim pracują, z czym mają problemy tańsze nośniki z kośćmi pamięci TLC (mocno zwalniają, gdy zapisuje się na nie duże, wielogigabajtowe pliki). Na ich wydajność nie ma wpływu ilość wolnego miejsca na SSD. Kości MLC nie są tak trwałe, jak kości SLC, ale żywotność ich komórek pamięci nie jest przesadnie eksploatowana, przez co nadal jest wystarczająca w zastosowaniach nie związanych z serwerami.

TLC (Tripple Level Cell)

Ten rodzaj pamięci NAND Flash stosowany jest w najtańszych SSD. Charakteryzuje się tym, że pozwala na zapisanie w pojedynczej komórce do 3 bitów informacji jednocześnie, co pozwala na obniżenie kosztu produkcji całego nośnika. Pamięci TLC mają jednak swoje wady. Po pierwsze, zwiększenie „gęstości” przechowywanych danych negatywnie wpływa na żywotność komórek. Na tyle mocno, że osoby codziennie przerzucająca przez swój dysk bardzo duże ilości danych powinny trzymać się od nich z daleka. Po drugie, pamięci TLC nie są tak szybkie, jak MLC, dlatego producenci nośników próbują ukryć ich braki w wydajności stosują mechanizmy mające przyspieszyć zapis i odczyt danych. Są to głównie tak zwane bufory pseudo SLC, które służą jako pamięć podręczna, czyli taka, w której wykonywane są bieżące operacje, a dopiero ich wynik zapisywany jest na kościach TLC. Niestety, bufory takie mają ograniczoną pojemność (różną w zależności od modelu SSD) i może dochodzić do ich przepełnienia. Wtedy wydajność nośnika może spaść drastycznie. Wydajność nośników z modułami TLC może także pogarszać się wraz z kurczeniem wolnej przestrzeni na dane.

Pamięci planarne i 3D NAND oraz V-NAND

Większość dostępnych w polskich sklepach SSD jest wyposażona w planarne pamięci NAND. Oznacza to, że wszystkie komórki przechowujące informacje rozłożone są obok siebie na jednej płaszczyźnie. Takie rozwiązanie nie jest idealne, bo nie pozwala w nieskończoność zmniejszać odstępów pomiędzy komórkami. Kiedy będą one zbyt małe, ładunki elektryczne zaczną w niekontrolowany sposób przeskakiwać pomiędzy komórki, prowadząc do nieodwracalnego uszkodzenia danych. Konsekwencją tego jest brak możliwości zwiększania pojemności pojedynczej kości pamięci stosowanej w SSD.

Rozwiązaniem tego problemu są wielowarstwowe kości 3D NAND (lub V-NAND w produktach firmy Samsung). Składają się one z wielu warstw powierzchni, na których rozłożone zostały komórki pamięci. Dzięki temu producenci mogą oferować SSD o dużych pojemnościach (nawet 4 TB i większych) bez konieczności zmiany procesu technologicznego, wiążącego się z wcześniej opisanym problemem z przeskakującymi ładunkami elektrycznymi. Wielowarstwowe moduły 3D NAND/V-NAND są także nieco wydajniejsze od swoich planarnych odpowiedników. Dlatego też zdecydowana większość przyzwoitych współczesnych nośników SSD ma warstwowe kości pamięci.

AHCI, NVMe, SATA i PCI Express, czyli protokoły i magistrale

Kolejnymi ważnymi parametrami, na które należny zwrócić uwagę podczas wybierania SSD są magistrala, za pomocą której przesyłane będą dane do płyty głównej oraz protokół zarządzający wymianą informacji pomiędzy nośnikiem i systemem operacyjnym.

SATA (Serial ATA) 

Tę magistralę wykorzystuje się w najtańszych modelach SSD. Obecnie stosowana jest magistrala SATA III oferująca teoretyczną przepustowość do 600 MB/s. W praktyce wartość ta przekracza nieznacznie 560 MB/s, przez co nośniki SSD z magistralą SATA III nigdy nie będą odczytywać i zapisywać danych z szybkością większą niż około 560 MB/s. Takie prędkości przesyłania informacji połączone z krótkim czasem dostępu do danych zapewniają bardzo komfortową pracę, co sprawia, że SSD ze złączem SATA jest doskonałym wyborem dla wszystkich, którzy nie potrzebują najwyższej wydajności. Nośniki obsługujące tę magistralę sprzedawane są w dwóch wariantach: z tradycyjnym złączem SATA, spotykanym także w dyskach twardych, oraz w postaci jedno lub dwustronnych kart ze złączem M.2. Zastosowane w SSD SATA złącze nie ma pływu na wydajność nośnika.

Nośnik M.2 na 2,5-calowym nośniku SATA
Nośnik SSD ze złączem M.2 i standardowy, 2,5-calowy nośnik SSD ze złączem SATA. 2,5-calowe nośniki SSD zawsze mają złącze SATA i korzystają z magistrali SATA, natomiast nośniki ze złączem M.2 mogą korzystać z magistrali SATA lub PCI Express.

PCI Express

To magistrala wykorzystywana do komunikacji różnych urządzeń komputerowych z płytą główną. Zapewnia ona dużą przepustowość, dlatego korzystają z niej najwydajniejsze karty graficzne. Pogoń za coraz większymi prędkościami odczytu i zapisu danych sprawiła, że producenci sprzętu zaczęli korzystać z tej magistrali, żeby przyspieszyć swoje SSD. Dzięki temu najwydajniejsze nośniki półprzewodnikowe mogą odczytywać dane z maksymalną teoretyczną prędkością sięgającą 4 GB/s. SSD współpracujące z magistralą PCI Express sprzedawane są w postaci kart rozszerzeń HHHL (wpinanych bezpośrednio do portów PCI Express na płytach głównych) albo jedno lub dwustronnych kart ze złączem M.2, które wpina się do odpowiedniego gniazda znajdującego się na płycie głównej komputera.

M.2 na płycie
Nośnik SSD przesyłający dane magistralą PCI Express wpinany do złącza M.2 znajdującego się na płycie głównej.

AHCI (Advanced Host Controller Interface)

To protokół (w dużym uproszczeniu, protokół pozwala na dogadanie się ze sobą nośnika i systemu operacyjnego) stosowany głównie w SSD ze złączem SATA. Czasy swojej świetności ma już za sobą, bo został opracowany lata temu na potrzeby dużo wolniejszych dysków twardych. Jego specyfika sprawia, że nie jest idealnym rozwiązaniem dla półprzewodnikowych pamięci masowych, jednak w przypadku nośników SATA jest on wystarczający do zapewnienia komfortowej pracy. Największą wadą tego protokołu jest maksymalna długość kolejki poleceń, którą jednocześnie może wykonać nośnik. W przypadku AHCI jest to jedna kolejka składająca się z 32 poleceń, więc bardzo szybki nośnik SSD komunikujący się z systemem za pomocą protokołu AHCI nie obsłuży tylu jednoczesnych operacji odczytu i zapisu, ile mógłby obsłużyć, gdyby używał nowszego, mniej ograniczonego protokołu. Protokół ten wykorzystywany jest głównie do zarządzania SSD ze złączami SATA i M.2 (współpracującym z magistralą SATA), jednak od tej zasady są wyjątki (model HyperX Predator).

NVMe (Non-Volatile Memory Express)

NVMe to protokół, który został opracowany wspólnie przez 80 firm, którym przewodziły Intel, Micron, Dell, Samsung i Oracle. Stworzono go, żeby udoskonalić współpracę półprzewodnikowych pamięci masowych z systemami operacyjnymi i wykorzystać potencjał drzemiących w najwydajniejszych SSD. NVMe, w przeciwieństwie do AHCI, pozwala nośnikom na wykonywanie 65 536 kolejek, z których każda może składać się z 65 536 poleceń, co jest ogromnym usprawnieniem. Żeby wykorzystać efektywnie takie możliwości, nośniki NVMe do przesyłania danych wykorzystują magistralę PCI Express. Nośniki kompatybilne z protokołem NVMe nie zadziałają jednak w każdym komputerze, bo starsze płyty główne komputerów stacjonarnych i notebooków, nawet jeśli mają złącze M.2 podpięte do magistrali PCI Express, obsługują jedynie protokół AHCI. Jeśli włożysz nośnik NVMe do płyty głównej, która nie obsługuje tego protokołu, to nośnik nie będzie działać.

Podsumowując

Tańsze SSD zazwyczaj korzystają ze starszego protokołu AHCI, przesyłają dane magistralą SATA i mają postać albo 2,5-calowego nośnika ze złączem SATA, albo karty rozszerzeń ze złączem M.2 z kluczem B lub mSATA. Nie są to najnowsze i najszybsze rozwiązania, ale są tanie i wystarczające do użytku domowego.

Natomiast najszybsze nośniki SSD zazwyczaj korzystają z protokołu NVMe, przesyłają dane magistralą PCI Express i mają postać albo karty rozszerzeń wkładanej do portu PCI Express na płycie głównej, albo karty rozszerzeń ze złączem M.2 z kluczem M.

Jaką pojemność SSD wybrać?

W tej kwestii nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo wszystko zależy od ilości danych, jakie przechowujecie w komputerze. Mogę za to podpowiedzieć kilka rzeczy, które powinny ułatwić wybór. Po pierwsze, najrozsądniejszym zakupem są nośniki o pojemności nie mniejszej niż 240 GB. Nie każdy potrzebuje takiej ilości miejsca na dane i nie może wydać 350 zł, jednak warto rozważyć zakup właśnie takich modeli. Są one wydajniejsze od swoich mniejszych odpowiedników, a większa pojemność to także mniej cykli zapisu na poszczególnych komórkach, bo dane będą zapisywane na ich większej liczbie, co bezpośrednio przekłada się na żywotność nośnika. Więc nawet jeśli 240 GB na dane to dla Ciebie za dużo, warto rozważyć zakup takiego nośnika.

Po drugie, SSD to nie jest najlepsze rozwiązanie do magazynowania danych. Oczywiście, jeśli możecie sobie pozwolić na zakup modelu 1 TB lub większego, to nic nie stoi na przeszkodzie. Jednak niekorzystny stosunek ceny za GB w pamięciach półprzewodnikowych sprawia, że HDD nadal jest najlepszym rozwiązaniem do przechowywania dużej ilości zdjęć, filmów, dokumentów oraz muzyki. 

Przyszłość, czyli Intel Optane, Samsung Z-SSD oraz kości QLC

Jedną z przeszkód, z którą przyszło zmierzyć się producentom SSD, była przepustowość magistrali SATA, w teorii ograniczająca maksymalną prędkość przesyłania danych do 600 MB/s (w praktyce jest to 550-560 MB/s). Problem ten został rozwiązany przez opracowanie nośników przesyłających dane za pośrednictwem magistrali PCI Express x4, a opracowanie nowego protokołu NVMe, który zastąpił leciwy protokół AHCI, jeszcze bardziej przyspieszyło współczesne nośniki półprzewodnikowe. Dzięki temu dziś możemy kopiować duże pliki z szybkością dochodzącą do 3,5 GB/s. Jednak taka wydajność zbliża się niebezpiecznie do maksymalnej teoretycznej przepustowości magistrali PCI Express x4 wynoszącej 4 GB/s. Oczywiście producenci sprzętu mogą opracować kolejny standard przesyłania informacji, jednak nie zmieni to faktu, że ślepa pogoń za najwyższymi prędkościami sekwencyjnego przesyłania informacji nie jest tym, na czym powinni się skupić. Dużo większym problemem jest stosunkowo niska wydajność kości NAND Flash (szczególnie tańszych kości TLC) w czasie losowych, jednowątkowych operacji na małych plikach przy kolejkowaniu poleceń od 1 do 8. Brzmi to trochę skomplikowanie, ale jest bardzo proste do wytłumaczenia. Zdecydowana większość operacji wykonywana przez komputery, to odczyt lub zapis małych ilości informacji z wykorzystaniem pojedynczego polecenia lub kilku następujących bezpośrednio po sobie. Są to po prostu najprostsze operacje wykonywane przez systemy operacyjne. W takich zastosowania SSD oczywiście prześciga tradycyjne HDD, ale wydajność w takich scenariuszach nie zmienia się od lat i, ze względu na charakterystykę kości NAND Flash, nie zmieni się w przyszłości. 

Intel Optane i 3D XPoint

Rozwiązaniem tego problemu było opracowanie nowego rodzaju pamięci. Takiego zadania podjęły się firmy Intel oraz Micron, które wspólnie przez ostatnie lata pracowały nad techniką 3D XPoint. Miała ona początkowo zadebiutować w 2015 r, jednak na pierwsze nośniki przyszło nam czekać do kwietnia 2017 roku. Jako pierwszy został zaprezentowany serwerowy nośnik DC P4800X. Kilka tygodni później Intel zaprezentował moduły pamięci Optane, czyli nośniki o małej pojemności (16 GB i 32 GB) mające służyć jako pamięć podręczna przyspieszająca pracę HDD. Dopiero pod koniec 2017 roku Niebiescy poinformowali o wprowadzeniu do sprzedaży nośników Optane SSD 900P, które mają konkurować z tradycyjnymi SSD. Ich największą zaletą jest bardzo wysoka trwałość oraz wydajność w czasie wykonywania losowych, jednowątkowych operacji na małych plikach przy kolejkowaniu poleceń od 1 do 8. To właśnie dzięki temu SSD z pamięciami 3D XPoint mogą okazać się następcami tradycyjnych SSD. Niestety ich bardzo wysoka cena sprawia, że długo oczekiwana rewolucja spopularyzuje się dopiero w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Intel Optane 900P

Samsung Z-SSD

Także południowokoreańska firma pracuje nad nowymi sposobami przechowywania danych. Jednak w przeciwieństwie do Intela i Microna, Samsung zdecydował się na rozwijanie tradycyjnych pamięci NAND. Na temat modułów Z-NAND nie wiadomo jeszcze zbyt wiele. Mimo, że pierwszy nośnik z tymi modułami został oficjalnie zaprezentowany już w marcu 2017 roku, to nadal nie trafił do sprzedaży i nie został przetestowany przez żadną z redakcji portali zajmujących się nowymi technologiami. Z informacji dostarczonych przez producenta wynika, że nośniki Z-SSD będą w stanie przesyłać dane z prędkością 3,2 GB/s. Nowy kontroler zarządzający pracą tych nośników ma poprawić opóźnienia dostępu do danych nawet o 70%, co przełożyć ma się nawet na 750 000 operacji wejścia-wyjścia w czasie odczytu informacji, co jest bardzo dobrym wynikiem. Niestety, zapis ustalony został na poziomie 160 000 IOPS, co już nie jest tak dobrym rezultatem i nie robi wrażenia na tle tego, co potrafi technika 3D XPoint. Na pierwsze testy, a przede wszystkim ceny nowych SSD od Samsunga, przyjdzie nam niestety jeszcze trochę poczekać.

QLC (Quadruple Level Cell)

To kolejna technika, która ma być rozwinięciem obecnie stosowanych w SSD pamięci NAND. Moduły QLC będą 64-warstwowymi kośćmi, które pozwolą na przechowywania w pojedynczej komórce do 4 bitów informacji. Takie rozwiązanie ma pozwolić producentom SSD na dostarczanie konsumentom tanich i pojemnych nośników. W przeciwieństwie do kości TLC, których są niejako rozwinięciem, moduły QLC mają oferować podobną żywotność mimo zwiększonej ilości cykli zapisu, na które będą narażone komórki. Tak zapewnia firma Toshiba, jeden z producentów, który pracuje nad kośćmi QLC. Jednak w internecie można znaleźć opinie ekspertów twierdzących, że żywotność takich modułów będzie dużo niższa niż w przypadku TLC. Niestety pierwsze SSD z kośćmi QLC pojawią się w sprzedaży pod koniec 2018 roku lub na początku 2019 roku i dopiero wtedy przekonamy się też jak w praktyce wygląda ich żywotność i wydajność.