Ostatnia aktualizacja: 31 października 2017
Historia aktualizacji
31 paź 2017Pierwsza publikacja

Chcesz kupić smartfon, ale masz elastyczny budżet i zastanawiasz się ile powinieneś wydać, aby nie przepłacić, a przy tym zaspokoić swoje potrzeby i spełnić swoje oczekiwania? Mamy dla Ciebie kilka wskazówek mówiących o tym, czego można się spodziewać po smartfonach z rożnych przedziałów cenowych i co możesz zyskać, jeśli zdecydujesz się wydać więcej.

Smartfon za mniej niż 600 złotych

W tym przedziale cenowym trudno znaleźć w sklepach coś działającego w satysfakcjonujący sposób, głownie z powodu deficytu pamięci systemowego nośnika danych i pamięci RAM. Nawet jeśli któryś model zdaje się mieć kuszącą tabelę ze specyfikacją, to w praktyce często okazuje się, że jest on zbudowany z komponentów niskiej jakości i z biegiem czasu użytkowanie go staje się coraz bardziej frustrujące.

Zdecydowanie odradzamy zakup smartfonu wyposażonego w mniej niż 8 GB wbudowanej pamięci – nawet jeśli znajduje się w nim slot na kartę pamięci. Miejsce w nim skończy się po zaktualizowaniu wszystkich preinstalowanych aplikacji i doinstalowaniu kilku podstawowych narzędzi, co bardzo mocno ogranicza jego użyteczność. Inne częste mankamenty najtańszych smartfonów, to bardzo ciemny ekran, na którym niemal nic nie widać w słoneczne dni, a także dość symboliczny aparat fotograficzny. Ogólnie, osobom z tak bardzo ograniczonym budżetem raczej zalecamy zakup czegoś używanego, szukanie okazji na serwisach aukcyjnych, albo... po prostu poczekanie, dozbieranie pieniędzy i zwiększenie budżetu do około 600 złotych, bo naprawdę warto to zrobić.

Smartfony za około 600 złotych

Tak naprawdę właśnie w okolicach 600 złotych zaczynają się „poważne” smartfony z Androidem. W tym przedziale cenowym jakość wykonania idzie zauważalnie w górę, jasność ekranów zaczyna być wystarczająca, aparaty zaczynają robić dobrze wyglądające zdjęcia za dnia i – co bardzo ważne – pojawiają się modele z LTE, 2 GB pamięci RAM i 16 lub nawet 32 gigabajtami wbudowanej pamięci na dane i aplikacje. Te dwie ostatnie rzeczy są szczególnie ważne w smartfonie z Androidem, który ma być wykorzystywany do czegoś więcej niż odbierania przychodzących połączeń telefonicznych. Drugi gigabajt pamięci operacyjnej bardzo mocno zwiększa komfort pracy z systemem operacyjnym i aplikacjami (różnicę szybko zauważa nawet laik), a 16 GB wbudowanej pamięci to właściwie minimum dla każdego, kto myśli o instalowaniu jakichkolwiek programów na swoim smartfonie. W smartfonach z 8-gigabajtowym nośnikiem systemowym dla użytkownika w praktyce pozostaje tylko około połowa tego miejsca (reszta jest zarezerwowana przez system i preinstalowane aplikacje), które kończy się w zastraszającym tempie, a na kartę pamięci nie da się przenieść wszystkich danych i programów.

Lenovo K6
Za 600 złotych można kupić już całkiem przyzwoity smartfon, którego użytkowanie nie grozi utratą włosów z głowy, taki jak Lenovo K6.

Ktoś mógłby uznać, że smartfon służy mu do prowadzenia rozmów, odbierania poczty i okazjonalnego wejścia na jakąś stronę internetową, więc nie potrzebuje lepszego procesora i większej ilości pamięci, ale to bardzo krótkowzroczne podejście. Telefon kupuje się średnio na dwa lata i to, że dodatkowe aplikacje w tej chwili wydają Ci się zbędne, nie oznacza, że tak samo będziesz uważać za kilka lub kilkanaście miesięcy.

Smartfony do 1000 złotych

Co daje zwiększenie budżetu o kolejne kilkaset złotych? Przeważnie więcej rdzeni, pamięci i pikseli, ale w praktyce najważniejsze jest to, że dodatkowe pieniądze dają zauważalnie lepszą jakość zdjęć (choć naprawdę dobrze wyglądające zdjęcia wykonywane w słabym oświetleniu są jeszcze poza zasięgiem smartfonów z tej półki cenowej) i lepszą funkcjonalność – za niecałe 1000 złotych można już kupić smartfon wyposażony w skaner linii papilarnych i NFC, którym można płacić zbliżeniowo. Zdecydowanie rzadziej spotyka się też telefony z dziwnymi brakami, takimi jak brak automatycznej regulacji jasności, czy aktywnej redukcji szumów. No i mniej więcej tyle powinny szykować osoby szukające przyzwoitego sprzętu z dużym, 5,5-calowym ekranem. Mając do dyspozycji 1000 złotych nadal trzeba się liczyć z pewnymi brakami i kompromisami, bo w tej cenie nie można mieć wszystkiego (na przykład często brakuje NFC, skanera linii papilarnych, żyroskopu, stabilizacji obiektywu lub szybkiego ładowania), jednak za tę kwotę można już kupić naprawdę solidny telefon, który w pełni zaspokoi potrzeby mniej wymagającego i zaawansowanego użytkownika.

Smartfony za około 1500 złotych

W przedziale od 1000 do 1500 złotych dzieje się kilka ciekawych rzeczy. Przede wszystkim, standardem staje się niemal pełne smartfonowe wyposażenie, którego czasem brakuje w telefonach za mniej niż 1000 złotych. Oznacza to, że optyczna stabilizacja obrazu, bardzo jasny ekran, skaner linii papilarnych, NFC, szybkie ładowanie, port USB typu C, czy dodatkowe czujniki, takie jak żyroskop, barometr i krokomierz, przestają być czymś wyjątkowym. Po drugie, zauważalnie poprawia się jakość wykonania. Co prawda już za mniejsze pieniądze można dostać nieźle wykonane, metalowe telefony, ale za niespełna 1500 złotych można kupić sprzęt, którego jakości wykonania i użytych materiałów nie powstydziłyby się najlepsze flagowce znanych marek.

Xiaomi Mi A1
Xiaomi Mi A1 – w środku średniak, na zewnątrz sprzęt najwyższej klasy.

A po trzecie, i dla wielu osób najważniejsze, to w tej klasie smartfonów należy szukać pierwszych modeli z naprawdę dobrym aparatem, który radzi sobie z fotografowaniem w słabych warunkach oświetleniowych. To nadal nie jest poziom najlepszych flagowców, ale często brakuje do niego bardzo niewiele.

Smartfony za około 2000 złotych

Ten przedział jest bardzo interesujący z dwóch powodów: znajdują się w nim flagowce poprzedniej generacji znanych marek, a także obecne flagowce mniej znanych, chińskich producentów, takich jak OnePlus, Meizu i Xiaomi. Oznacza to, że za około 2000 złotych dostaje się w pełni funkcjonalny smartfon wyposażony w ekran wysokiej rozdzielczości, aparat najwyższej klasy i niemal każdą dostępną smartfonową nowinkę techniczną. Co prawda za te pieniądze nadal nie można mieć wszystkiego, bo decydując się na model ubiegłoroczny znanej marki trzeba się pogodzić z gorszą wydajnością, a po zdecydowaniu się na telefon popularnej chińskiej marki wysoką wydajność otrzymuje się kosztem jakości ekranu, aparatu i braku pewnych dodatkowych funkcji, takich jak wodoszczelność. Jednak trzeba sobie jasno powiedzieć, że po przekroczeniu granicy 2000 złotych wzrost jakości telefonów nie jest w pełni proporcjonalny ze wzrostem ich ceny. Inaczej mówiąc, 2000 złotych to kwota, którą na nowy smartfon powinny przeznaczyć osoby, które chcą mieć bardzo dobry, nowoczesny, szybki i w pełni wyposażony telefon, ale nie czują potrzeby bycia „na topie”. Jeśli należysz do tej grupy osób, to zachęcam do zapoznania się z naszym zestawieniem najlepszych smartfonów za około 2000 złotych.

Galaxy S7
Samsung Galaxy S7, choć już dość leciwy, nadal ma właściwie wszystko to, co w smartfonie najważniejsze.

Dla kogo są flagowce?

Powyżej bariery 2000 złotych znajduje się terytorium nowych flagowców znanych marek. To tutaj można znaleźć najlepsze z najlepszych telefonów z najlepszymi dostępnymi aparatami, ekranami, procesorami i wszelkimi nowinkami technicznymi. To właśnie tutaj kończą się kompromisy. Ale, jak już wspominałem wcześniej, nie da się zaprzeczyć, że kupując flagowiec znanej marki za ponad 3000 złotych dużo płaci się za prestiż związany z posiadaniem telefonu tej klasy, a nie za faktyczną zauważalną przewagę nowości nad smartfonami za około 2000 złotych. Postęp techniczny jest teraz zdecydowanie wolniejszy niż kiedyś, przez co kolejne generacje telefonów nie przynoszą aż tak dużych zmian, jak kilka lat temu. Jeśli jednak po prostu chcesz mieć najlepszy z najlepszych smartfonów i cena nie gra dla Ciebie roli, to właśnie z myślą o Tobie przygotowaliśmy zestawienie najlepszych flagowców z Androidem.

Galaxy S8
Samsung Galaxy S8 w praktyce jest smartfonem niewiele lepszym od poprzednika, ale dużo od niego droższym. Czy warto? To już zależy od zasobności portfela i tego, jak ważny jest dla Ciebie prestiż.

A co z zakupami i cenami na serwisach aukcyjnych?

Zapewne spora część z Was już zauważyła, że powyższe widełki cenowe zostały ustalone na podstawie oferty dużych sieci sklepów i tak zwanej oficjalnej dystrybucji, a więc telefony ze wspomnianymi przed chwilą kluczowymi cechami da się kupić taniej… na serwisach aukcyjnych. To prawda. Ale kupowanie od sprzedawców wystawiających w tym miejscu swój towar zawsze jest opatrzone pewnym ryzykiem. Realia są takie, że wszystkie duże sklepy kupują sprzedawane przez siebie telefony od oficjalnych dystrybutorów i płacą mniej więcej tyle samo, więc jeśli ktoś sprzedaje smartfony za mniej, niż wynosi bazowa cena u dystrybutora, to oznacza to, że oficjalne kanały zostały przez niego w jakiś sposób ominięte. 

Często jest to towar z tak zwanego szarego rynku albo są to odnawiane smartfony z Chin lub Hongkongu, które są ponownie pakowane i sprzedawane jako nowe. Zdarza się też, że sprzedawca jest w stanie wystawić na taki telefon tylko fakturę VAT marża, a więc odsprzedaje dalej coś, co wcześniej kupił na swoją firmę. Nabywców takich telefonów może też spotkać nieprzyjemna niespodzianka, gdy telefon się zepsuje i nie da się go oddać do sprzedawcy, który gdzieś znika, a serwis nie chce uznać gwarancji.

Nie chcemy w ten sposób demonizować zakupów smartfonów na serwisach aukcyjnych i nie twierdzimy, że w każdym przypadku za niższą ceną stoi jakiś przekręt, ale jedynie tłumaczymy dlaczego w swoich poradnikach posługujemy się cenami sklepowymi i dlaczego nie można ich bezpośrednio porównywać z cenami z serwisów aukcyjnych.

A może smartfon z Chin?

Vivo, Gionee, Coolpad, Xiaomi, Meizu, Oppo i tak dalej. Nazwy te niewiele mówią typowemu użytkownikowi telefonów, ale są dobrze znane wszystkim łowcom smartfonowych okazji. Produkty niektórych z tych marek można kupić w naszym kraju od ich oficjalnych dystrybutorów, a zakup innych wiąże się z wizytą na przykład na AliExpress.com i kilkunastoma dniami czekania na przesyłkę z Chin (i ewentualną wymianą wiadomości z urzędem celnym). Czy warto? I tak, i nie.

Xiaomi Mi A1 2
Smartfony Xiaomi można kupić w chińskich sklepach kilkaset złotych taniej niż w polskich, ale ta oszczędność jest okupiona pewnymi niedogodnościami.

Bez wątpienia smartfon sprowadzony z Chin będzie miał lepszą specyfikację, niż kupiony za te same pieniądze smartfon znanej marki pochodzący z oficjalnej polskiej dystrybucji. Pod tym względem produkty na przykład Xiaomi są wręcz bezkonkurencyjne. Poza tym, przeglądając ofertę chińskich sprzedawców łatwo znaleźć telefony bliźniaczo podobne do modeli takich marek, jak Kruger & Matz, Allview i innych, tak naprawdę zamawiających swoje produkty u Gionee, Coolpada i tym podobnych, po czym doliczających do nich swoją marżę, którą można niejako pominąć.

Jednak zakupy w Chinach wiążą się z pewnymi oczywistymi niedogodnościami. Największe problemy pojawiają się, gdy telefon się zepsuje i trzeba go wysłać do serwisu. Czasem można też kupić wersję smartfonu z chińską wersją oprogramowania, w której co prawda da się zmienić język interfejsu na polski, ale może ona mieć pewne… niespotykane dodatki i preinstalowane aplikacje. Smartfony tych marek często też okupują swoją świetną specyfikację pewnymi niedoróbkami, które początkowo trudno zauważyć analizując ich specyfikację. Trzeba się też liczyć z niedopatrzeniami w tłumaczeniu interfejsu. Coś za coś i jest to raczej zabawa dla bardziej zaawansowanych i wytrwałych użytkowników, którzy są w stanie zaakceptować pewne kompromisy i niedogodności, w zamian za czasem absurdalnie niski koszt zakupu bardzo zaawansowanego smarfona.