Ostatnia aktualizacja: 15 października 2018
Historia aktualizacji
15 paź 2018Pierwsza publikacja

Jaki aparat cyfrowy kupić? Na problem wyboru można spojrzeć dwojako. Kupujemy dany aparat, bo mamy w głowie konkretne zastosowania, albo próbujemy uzasadnić sobie wybór ze względu na jego konkretną cechę, którą uważamy za niezbędną. Tę pierwszą strategię omówiliśmy w pokrewnym poradniku. Z niego dowiecie się, jaki aparat sprawdzi się najlepiej w danej sytuacji. Tutaj analizujmy kwestię zakupu aparatu od strony wybranej funkcjonalności. Inaczej mówiąc, mówimy, co jest faktycznie przydatne, a bez czego można się obyć.

Dlaczego warto myśleć o zakupie aparatu, skoro smartfony robią tak dobre zdjęcia?

No tak. Sam dużo fotografuję smartfonem, obecnie oczarowany jestem możliwościami Huawei P20 Pro i zadaję sobie czasem podobne pytanie. Chwila refleksji i mamy odpowiedź. Smartfony gonią jakością za aparatami cyfrowymi, te najlepsze radzą sobie nie gorzej niż tradycyjne kompakty, a w dobrych warunkach oświetleniowych są w stanie uzyskać obrazek niewiele gorszy niż z aparatu systemowego. Jednak, choć będą wciąż coraz lepsze, to jeszcze przez wiele lat będą co najmniej krok za zwykłymi aparatami cyfrowymi.

Smartfon

Poza tym, aparat cyfrowy to inny świat niż aparat w smartfonie. Biorąc go w dłonie zapominamy o całym świecie, nie myślimy o wyskakujących co chwila powiadomieniach i rozładowującym się akumulatorze, który ma starczyć też do czynności innych niż fotografowanie i filmowanie. Aparaty cyfrowe zapewniają dużo szersze spektrum ustawień ekspozycji, dostosowania pracy układu autofokusu, sposobu zapisu obrazu itp. Co prawda smartfony szybciej dadzą nam satysfakcjonujące zdjęcie (stąd magia fotografii smartfonowej). Tego nie neguję i dlatego zawsze mam smartfonowy aparat pod ręką. Lecz zdjęcia z aparatu cyfrowego mają nieosiągalny dla smartfonów potencjał dalszej obróbki. W tym jakość obrazu na wysokich czułościach ISO, rozdzielczość (szczególnie w formacie RAW) i dynamika (czyli zakres jasności, jakie na jednym zdjęciu jest w stanie zarejestrować sensor aparatu). Są trudniejsze w obyciu (obróbce), ale odwdzięczają się po stokroć.

To bezlusterkowcami pracują profesjonalni vlogerzy, a nawet filmowcy. Aparaty te obsługują formaty zapisu i kodowania koloru, które pozwalają na swobodną edycję obrazu na etapie postprodukcji. Podobnie, swoboda edycji obrazu w komputerze i szybkość oraz precyzja pracy autofokusa sprawiają, że to z lustrzanek (choć powoli się to zmienia na korzyść bezlusterkowców) korzystają najlepsi fotografowie w studiu, jak i w plenerze. To tradycyjnym aparatem warto uczyć się fotografii, nawet jeśli sukcesy osiągniemy potem jako smartfonowy foto-ambasador marki.

O smartfonach już coś wiemy, a co z kompaktami?

Był taki czas, że odpowiedź na to pytanie była prosta. Wystarczyło dowiedzieć się jakim budżetem dysponuje klient. Albo czy chce coś kieszonkowego, czy przeciwnie. Dziś sprawy są o bardziej skomplikowane. W ofercie firm fotograficznych znajdziemy świetne zaawansowane kompakty, które kosztują więcej niż lustrzanka z obiektywem. Kiedy zakup drogiego aparatu kompaktowego ma większy sens niż aparatu z wymiennymi obiektywami?

Mocowanie

Jedna rzecz jest pewna. Proste kompakty z sensorami typu 1/2,3" lub podobnymi mają sens tylko wtedy, gdy koniecznie chce się mieć coś z większym zoomem i jest się w stanie pogodzić z idącymi za tym ograniczeniami, o których piszę kilka śródtytułów niżej. Gdy ma być to coś kieszonkowego, pozostają nam aparaty z zoomem 3 lub 4x. W innym przypadku możemy sięgnąć po większe konstrukcje, które kończą się na ogromnym i kosztownym Nikonie P1000 (około 1,5 kg wagi i zoom 24-3000 mm).

Sprawa jest na tyle skomplikowana, że trudno odpowiedzieć na to pytanie krótko i jednoznacznie. Dlatego, gdy stajemy przed wyborem: aparat systemowy czy zaawansowany kompakt, należy kierować się poniższymi wytycznymi.

Zaawansowany kompakt jest dobrym wyborem dla:

  • osób nie chcących zbyt wiele dźwigać, ale oczekujących mimo to niezłych zdjęć;
  • osób, które lubią filmować, ale nie zawodowo.

Zaawansowany kompakt jest złym wyborem dla:

  • osób, które chcą uzyskać wyjątkowo ładnie rozmyte tło;
  • oczekującej dobrej ergonomii i/lub mających duże dłonie (wyjątkiem są takie aparaty, jak Sony RX10).

Aparat systemowy jest dobrym wyborem dla:

  • osób, które chcą rozwijać swój warsztat fotograficzny;
  • fotografii w wymagających warunkach;
  • fotografów, którzy chcą intensywnie obrabiać zdjęcia;
  • korzystających z akcesoriów oświetleniowych (lampy zewnętrzne, studyjne);
  • oczekujących maksymalnej kontroli nad ekspozycją i konfiguracją aparatu;
  • fotografujących dużo i często.

Aparat systemowy jest złym wyborem dla:

  • osób, które nie chcą inwestować w kolejne obiektywy i akcesoria;
  • fotografujących wyłącznie w trybie automatycznym i w dobrych warunkach oświetleniowych;
  • osób, które nie chcą dźwigać więcej niż 0,5 kg.

Stabilizacja w aparacie czy w obiektywie?

Stabilizacja dostępna może być w aparatach na trzy sposoby. Albo może być zintegrowana z sensorem, albo umieszczona w obiektywie, albo podwójna, czyli łącząca tę wbudowaną w korpus, jak i obiektyw. W lustrzankach Canon i Nikon stabilizacji należy szukać wyłącznie w obiektywach. Stabilizację również w korpusie znajdziemy za to w aparatach marki Pentax i Sony.

W przypadku bezlusterkowców sytuacja jest bardziej skomplikowana. Nawet ten sam producent może proponować aparaty ze stabilizacją w korpusie, jak i bez (przykład: Fujifilm X-H1 i X-T3 lub Panasonic GH5s i GH5). Za wyjątkowo dobre uznawane są wbudowane w korpus mechanizmy stabilizacji obrazu stosowane w aparatach systemu Mikro 4/3 (szczególnie Panasonic), a także stabilizacja w lustrzankowych teleobiektywach. Ostatnio coraz częściej słyszymy o stabilizacji typu Dual IS (nazwa może zależeć od producenta). To system, który pozwala jednocześnie czerpać korzyści ze stabilizacji matrycowej, jak i obiektywowej. Wcześniej stosował ją tylko Panasonic, teraz trafia ona do bezlusterkowców innych marek.

Fujifilm X-H1 to w tej chwili jedyny bezlusterkowiec tej marki ze stabilizowaną matrycą.

Co do tego, który tym stabilizacji jest lepszy, to są dwie szkoły. Jedna nie pochwala stosowania stabilizacji w korpusie, bo matryca powinna być jak najbardziej stabilna. Druga chwali to rozwiązanie, zwracając uwagę na uwolnienie od potrzeby stosowania obiektywów ze stabilizacją i dodatkowe korzyści z zastosowania modułu stabilizacji do symulowania filtra AA. Którą ścieżką podążymy zależy od wykorzystywanych obiektywów. Najważniejsze jest to, by można było ją wygodnie wyłączyć. Wyłączenie stabilizacji przydatne jest podczas fotografowania ze statywu, gdy nasz styl fotografowania (śledzenia obiektu) jest źle interpretowany przez algorytmy stabilizacji, lub w sytuacji, gdy czas ekspozycji gwarantuje nieporuszony obraz.

Wizjer optyczny czy elektroniczny?

Jeszcze kilka lat temu nie byłbym tak bardzo przekonany, że wizjer elektroniczny może pełnić swoją rolę równie dobrze, jak wizjer optyczny. Te dwie technologie to oczywiście technologie dające różnego typu obraz – i tego nie da się zmienić. Za to jakość obrazu, jaką uzyskujemy dziś w wizjerach elektronicznych, jest tak dobra, że nie trzeba żałować braku wizjera optycznego. Naturalności obrazu sprzyja też wysokie odświeżanie obrazu w wizjerze. Wizjer elektroniczny potrafi być wręcz za dobry (najlepsze mają dziś nawet 3,7 miliona punktów) i oszukać fotografa, co do prawdziwych warunków oświetleniowych i kolorów. Wizjery elektroniczne mogą dziś pochwalić się powiększeniem 0,7x i większym, czyli takim, jak w najlepszych wizjerach optycznych.

Wizjer

Między innymi to rozwój wizjerów elektronicznych przyczynił się do tego, że dziś coraz mniej osób kupuje nowe lustrzanki, a coraz więcej decyduje się na bezlusterkowce. Oczywiście takie powiększenie nie jest regułą, bo najtańsze kompakty i bezlusterkowce mogą mieć niewielkie wizjery niezbyt wysokich lotów, ale od pewnego czasu rodzaj wizjera nie ma już aż takiego znaczenia, jak kiedyś, a niektórzy wręcz wolą dodatkową funkcjonalność oferowaną przez wizjery elektroniczne.

Detekcja fazy czy detekcja kontrastu – jaki typ autofokusu najlepszy?

Dobre zdjęcie, to zazwyczaj zdjęcie, na którym przynajmniej jedna rzecz jest ostra, więc bez dobrego mechanizmu ustawiania ostrości ani rusz. Niestety dziś nie możemy powiedzieć, że istnieje jedna idealna technologia autofokusu. Panasonic udoskonalił mechanizm detekcji kontrastu i w aparatach tej marki to doskonałe rozwiązanie. Inne marki nie radzą sobie już tak dobrze stosując wyłącznie detekcję kontrastu. W przypadku większości bezlusterkowców warto zwrócić uwagę na technologię autofokusu hybrydowego, łączącego mechanizm detekcji fazy i kontrastu.

W lustrzankach zazwyczaj najlepszą techniką jest detekcja fazy działająca w czasie fotografowaniu przez wizjer optyczny, gdyż wykorzystuje dodatkowy moduł z czujnikami autofokusu, a nie piksele sensora, bo fotografowanie w trybie Live View często jest traktowane w nich po macoszemu. Ale na przykład Canon w swoich nowszych aparatach implementuje technikę DualPixel, będącą bardzo zaawansowaną wersją mechanizmu detekcji fazy wykorzystujące piksele matrych, która czyni tryb Live View w tych aparatach równie sprawnym, co w bezlusterkowcach i umożliwia świetne automatyczne ustawianie ostrości w czasie filmowania, przez co podstawowe lustrzanki Canona zostały przeze mnie wyróżnione w artykule o najlepszych aparatach dla początkujących.

AF w lustrzance
Lustrzanki wykorzystują do ustawiania ostrości oddzielny moduł niebędący częścią matrycy.

Bardziej wyszukane techniki, jak wykrywanie twarzy, uśmiechu czy oka, wymagają większej liczby informacji, niż zbiera sensor autofokusu w lustrzankach. W tych aparatach możemy liczyć co najwyżej na wykrywanie twarzy – i to tylko w najnowszych modelach. Za to w bezlusterkowcach i bardziej zaawansowanych kompaktach, gdzie źródłem informacji dla autofokusu jest matryca, zazwyczaj nie będziemy z tym problemu. Techniki detekcji twarzy są dobrze opanowane przez większość producentów, za to w wykrywaniu oka celują bezlusterkowce Sony.

Magia pełnej klatki: czy zawsze zapewnia lepsze zdjęcia niż mniejszy sensor?

Odpowiedź na to pytanie jest utrudniona faktem, że większość najwyżej pozycjonowanych lustrzanek i bezlusterkowców, to konstrukcje pełnoklatkowe. Trudno zestawić tu dwie równoważne konstrukcje z różnego rozmiaru sensorami. Słuszne jest jednak twierdzenie, że kompakt cyfrowy z sensorem typu 1" będzie dużo słabszy (gorsza jakość obrazu, bardziej szumiące wysokie ISO) niż aparat systemowy z sensorem typu APS-C. Z kolei w świecie kompaktów podobna przepaść dzieli kompakty z sensorami typu 1" i te z matrycami typu 1/2,3" (lub podobnymi). Te ostatnie mogą być nawet gorsze jakością zdjęć niż flagowe smartfony, ale zdarzają się też wyjątki.

Sony A7
Sony walnie przyczyniło się do spopularyzowania pełnoklatkowych bezlusterkowców i teraz w swojej ofercie chcą je mieć niemal wszyscy.

W przypadku systemowych aparatów wiele zależy od liczby pikseli jakie upchnięto w sensorze. Pełnoklatkowa matryca powinna dać realnie lepsze rezultaty niż sensor APS-C czy 4/3, ale gdy ma dwa razy więcej megapikseli niż mniejszy sensor, sprawa nie jest już taka prosta. To, czy lepszy będzie obraz z pełnej klatki, czy z mniejszego sensora, zależy od zaawansowania elektroniki aparatu i producenta. Fujifilm na przykład nie uważa, by konieczna była inwestycja w większe sensory. Sony stawia z kolei na pełnoklatkowe bezlusterkowce, choć ma w ofercie też modele APS-C. Canon dorobił się bardzo dobrego EOS-a M50 z sensorem APS-C, ale podobnie jak Nikon będzie rozwijał system pełnoklatkowy. Podobnie Panasonic, a w przyszłości być może też i Olympus, oprócz rozmiaru 4/3 cala chce tworzyć swój system pełnoklatkowy.

Bokeh
Większa matryca pozwala na uzyskanie bardziej rozmytego tła.

Inaczej ma się sprawa w przypadku wideo. Sensory typu 4/3 w przypadku zdjęć odbiegają jakością nawet od matryc APS-C, ale przy filmowaniu obecne systemowe aparaty Panasonic to jedne z najlepszych propozycji. Pozostaje jeszcze jedna kwestia, czyli plastyka obrazu. Dużo napisano o tym, że nie ma to jak pełnoklatkowa głębia obrazu (a raczej jej brak). Owszem w przypadku pełnoklatkowego obrazu łatwiej uzyskać ładne rozmycie tła, ale nie oznacza to, że nie jest to możliwe z sensorem APS-C. Wymaga to jednak innego ustawienia fotograf-model i stąd biorą się różnice w charakterze zdjęć, które faworyzują pełną klatkę.

Dużo megapikseli, duży problem

Czy w aparacie cyfrowym potrzebujemy dużo megapikseli? Do odpowiedzi na to pytanie poniekąd zmuszają nas producenci. Popularna dziś rozdzielczość 20-24 MP daje nam detaliczny obraz w przypadku lustrzanek i bezlusterkowców APS-C. W przypadku systemu 4/3 mamy do wyboru albo 16, albo 20 MP.

W kompaktach korzyści z zastosowania wyższej rozdzielczości mogą być niedostrzegalne. Jest kilka powodów – słabszej jakości optyka, miniaturowe piksele, które wymuszają silne przetwarzanie obrazu mocno degradujące wynikową jakość obrazu. Dlatego nie liczmy że 20 MP w kompakcie da nam tak samo szczegółowe zdjęcia, co 20 MP w lustrzance.

Za to w przypadku aparatów pełnoklatkowych nawet 50 MP może mieć sens, ale tak dużo MP, to też dużo danych do zapisania. Przyda się więc jeszcze pojemniejsza karta, wolniejszy będzie tryb seryjny, a obróbka na komputerze bardziej wymagająca. Nie mówiąc już o archiwizacji takich obrazów, szczególnie w formacie RAW. Dla amatora taki nadmiar pikseli to nie jest najlepsza opcja i aparaty z matrycami o takiej rozdzielczości powinny wybierać osoby, które wiedzą, jak i do czego ją wykorzystać.