Ostatnia aktualizacja: 10 kwietnia 2019
Historia aktualizacji
10 kwi 2019

Zmiana głównej rekomendacji na karty SanDisk Extreme A2. Zmiana polecanych kart do wideorejestratorów na Samsungi Endurance Pro.

23 maja 2018

Zmiana głównej rekomendacji uwzględniająca zakończenie sprzedaży kart Kingston SDC10G2 i testy nowych kart Kingston Canvas

6 lut 2018

Dodano kolejną polecaną kartę do wideorejestratorów – model Adata Premier Pro (AUSDH32GUI3V30G).

1 gru 2017Pierwsza publikacja

Jaką kartę microSD kupić? Większość osób po prostu kupuje tę najtańszą. Nie jest to jednak najlepsze podejście – szczególnie, gdy szuka się karty do smartfona lub samochodowego wideorejestratora. Po przetestowaniu niemal wszystkich modeli kart pamięci dostępnych na naszym rynku stwierdzam, że dla większości osób najlepszym wyborem jest karta microSD SanDisk Extreme A2. Natomiast posiadacze wideorejestratorów powinni zakupić kartę pamięci Samsung Endurance Pro.

Jaka karta microSD? Główna rekomendacja: SanDisk Extreme A2

Skrócona specyfikacja i funkcjonalność
Klasa połączenia
UHS-I
Klasy szybkości
U3/V30/A2
Odczyt sekwencyjny
do 99 MB/s
Zapis sekwencyjny
do 65 MB/s
Kości pamięci
TLC
ECC
Nie
Gwarancja
bez wideorejestratorów

SanDisk Extreme A2 to bardzo uniwersalne karty pamięci. Swoją uniwersalność zawdzięczają szybkiemu odczytowi sekwencyjnemu (duże pliki zgrywają się z niej z szybkością 90 MB/s, czyli szybciej potrafią to robić jedynie znacznie droższe karty UHS-II), przyzwoitym szybkościom zapisu (około 60 MB/s w przypadku zapisu dużych plików, co jest wynikiem powyżej średniej i jednym z lepszych w tej klasie) i bardzo dużej liczbie obsługiwanych operacji wejścia/wyjścia (najlepsze karty na rynku, lepsze nawet od... droższych SanDisków Extreme Pro A2). Inaczej mówiąc, pod względem uzyskanych w moich testach osiągów, są to najlepiej zbalansowane karty pamięci, dzięki czemu nadają się one do zamontowania w (niemal) dowolnym urządzeniu – w wydajnym smartfonie, tablecie, prostym aparacie lub kamerze akcji. Pod względem współczynnika ceny do jakości i uniwersalności trudno będzie im dorównać.

SanDisk Extreme A2

Do pełni szczęścia brakuje im żywotniejszych kości pamięci MLC, przez co nie nadają się do stosowania w wideorejestratorach, ale i bez nich powinny przetrwać przerzucenie przez nie kilkunastu terabajtów danych, co w bardziej typowych zastosowaniach powinno w zupełności wystarczyć.

Wiarygodne sklepy gwarantujące bezpieczne zakupy
Poniższe odnośniki są linkami afiliacyjnymi. Dokonując zakupu nie płacisz nic więcej, a wspierasz naszą działalność.
Wiarygodne sklepy gwarantujące bezpieczne zakupy
Poniższe odnośniki są linkami afiliacyjnymi. Dokonując zakupu nie płacisz nic więcej, a wspierasz naszą działalność.
Wiarygodne sklepy gwarantujące bezpieczne zakupy
Poniższe odnośniki są linkami afiliacyjnymi. Dokonując zakupu nie płacisz nic więcej, a wspierasz naszą działalność.

Dobra karta microSD, alternatywa: Samsung Pro Endurance – najżywotniejsze karty na rynku, w sam raz do wideorejestratora

Skrócona specyfikacja i funkcjonalność
Klasa połączenia
UHS-I
Klasy szybkości
U1
Odczyt sekwencyjny
do 99 MB/s
Zapis sekwencyjny
do 35 MB/s
Kości pamięci
V-NAND MLC
ECC
Tak
Gwarancja
Z wideorejestratorami

Co czyni te karty najlepszym wyborem do wideorejestratorów? Przede wszystkim najżywotniejsza wykorzystywana w kartach microSD pamięć V-NAND MLC. Karty tej serii wytrzymają ponad 3500 ponownych zapisów do pełna, czyli jakieś 7-8 razy więcej od zwykłych kart z pamięcią TLC i ponad 2 razy więcej niż inne karty do wideorejestratorów. Kolejną zaletą jest gwarancja bez „zagwiazdkowanych” dopisków, że przestaje obowiązywać producenta, jeśli użytkownik zamontował kartę w wideorejestratorze samochodowym lub systemie monitoringu (więcej o tym piszę trochę dalej). Dodatkowo, karta Samsung Pro Endurance może się pochwalić bardziej zaawansowanymi mechanizmami korekcji błędów, które zmniejszają szansę uszkodzenia zapisanych plików wideo.

Samsung Endurance Pro

Oprócz tego, karty te odznaczają się też przyzwoitymi szybkościami odczytu (około 90 MB/s), choć nie brylują w szybkości zapisywania danych. Pod tym względem Samsungi Pro Endurance wypadają poniżej przeciętnej, bo około 30 MB/s to mało, jak na współczesną kartę pamięci. Jednak trzeba pamiętać, że wideorejestrator, nawet bardzo wysokiej klasy, zadowoli się szybkością zapisu na poziomie 10 MB/s, więc w tych zastosowaniach 30 MB/s to aż nadto. Za to niewiele można zarzucić szybkości losowego zapisu odczytu danych – nie stoją one na najwyższym możliwym poziomie (czyli poziomie SanDisków Extreme A2), ale są wystarczające i lepsze od większości kart na rynku. Podsumowując, choć karty Samsung Endurance Pro nie są tanie, to dzięki swojej rekordowej żywotności są opłacalne, bo kupując jedną kartę Samsunga, w pewnym sensie kupuje się dwie konkurencyjne karty do wideorejestratorów lub 8 zwykłych kart pamięci.

Wiarygodne sklepy gwarantujące bezpieczne zakupy
Poniższe odnośniki są linkami afiliacyjnymi. Dokonując zakupu nie płacisz nic więcej, a wspierasz naszą działalność.
Wiarygodne sklepy gwarantujące bezpieczne zakupy
Poniższe odnośniki są linkami afiliacyjnymi. Dokonując zakupu nie płacisz nic więcej, a wspierasz naszą działalność.
Wiarygodne sklepy gwarantujące bezpieczne zakupy
Poniższe odnośniki są linkami afiliacyjnymi. Dokonując zakupu nie płacisz nic więcej, a wspierasz naszą działalność.

A co z tańszymi kartami pamięci?

Polecane w tym artykule karty są nawet o kilkadziesiąt procent droższe od najtańszych kart o danej pojemności. Czy faktycznie warto dopłacać? Czasem producenci kart wprowadzają na rynek model, który jest zarówno bardzo tani, jak i bardzo dobry. Takie na przykład były niegdyś polecane w tym artykule (ale już niedostępne) karty Kingston o oznaczeniu SDC10G2, które pod pewnymi względami biły na głowę nawet kilka razy droższą konkurencję.

Kingston SDC10G2
Kingston SDC10G2 – dowód na to, że tania karta pamięci może być dobra. Niestety, nie doczekała się godnego następcy.

Jednak są to wyjątki od reguły. A reguła mówi, że najtańsze karty pamięci są mniej żywotne i dużo mniej wydajne (szczególnie w zastosowaniach typowo smartfonowych) od tych trochę droższych, które polecamy powyżej. Kiepska, tania karta pamięci to potencjalnie większe ryzyko utraty danych i bardziej „ślamazarne” działanie smartfona, do którego jest ona włożona, dlatego (przynajmniej w tej chwili) nie mogę z czystym sumieniem polecić najtańszych przetestowanych przeze mnie kart, bo po pewnym czasie wiele osób może być niezadowolonych z ich zakupu.

Jak testujemy karty microSD?

Powyższe rekomendacje powstały po przetestowaniu przeze mnie kilkudziesięciu modeli kart pamięci o pojemności 32 lub 64 GB. Testy te zostały specjalnie przygotowane w taki sposób, aby sprawdzić, jak każda z kart spisuje się w różnych zastosowaniach.

Zestaw kart

Szybkość wszystkich kart pamięci sprawdzam za pomocą czytnika Lexar Professional Workflow SR2 – w tej chwili najszybszego konsumenckiego czytnika kart SD UHS-II. Dzięki temu wiem, że z każdej karty pamięci wyciskane jest maksimum jej potencjału. Czytnik ten jest podłączony do portu USB-C komputera z procesorem AMD Ryzen 5 2400G i nośnikiem SSD Samsung 970 Pro, którego szybkość gwarantuje, że w czasie kopiowania plików na i z karty pamięci nośnik komputera nie jest słabym ogniwem.

Lexar SR2

Do testów wykorzystałem popularną aplikację CrystalDiskMark 6.0.2, która pozwala poznać maksymalne teoretyczne możliwości karty, oraz IOMeter 1.1.0, skonfigurowaną w sposób bardzo podobny do tego, jak ustawiamy ją w czasie testów komputerowych nośników SSD. IOMeter pozwala sprawdzić jakość użytego w karcie pamięci kontrolera i tego, jak sobie radzi z dużą liczbą poleceń zapisu bardzo małych ilości danych, co pozwala zweryfikować jak dana karta będzie się zachowywać w smartfonach, gdy sformatuje się ją jako rozszerzenie pamięci wewnętrznej (funkcję tę udostępniają wybrane smartfony z Androidem 6.0 lub nowszym), lub w komputerach pokroju Raspberry Pi i tabletach z Windowsem z małą ilością wbudowanej pamięci, w których trzeba się ratować kartą pamięci.

Oprócz tego, mierzę czas kopiowania dużego, 16,9-gigabajtowego pliku zip z i na kartę pamięci, a także czas kopiowania katalogu z 3402 zdjęciami o łącznym rozmiarze 5,95 GB. Dziki temu wiem, jak dana karta zachowuje się w najczęściej spotykanych sytuacjach.

Testy szybkości zapisu danych na kartę przeprowadzam w dwóch scenariuszach. Po pierwsze, świeżo po sformatowaniu karty za pomocą narzędzia SD Card Formatter zalecanego przez SD Association, które daje pewność, że karta pamięci jest faktycznie w 100% wyczyszczona i działa ze swoją pełną szybkością (a takiej pewności nie daje standardowe windowsowe narzędzie do formatowania dysków). Po drugie, po kilkukrotnym zapełnieniu karty danymi i zwykłym skasowaniu ich z niej, bez formatowania. Karty pamięci, jak każde nośniki oparte na półprzewodnikowej pamięci flash, zaczynają się zachowywać trochę inaczej, gdy ich komórki pamięci zapełni się danymi przynajmniej raz. Im gorszy kontroler, im gorsza jakość zastosowanej pamięci i im gorsze zaimplementowane mechanizmy „odśmiecania”, tym większy spadek szybkości zapisu danych na kartę – szczególnie małych plików, bo dość proste zapisy sekwencyjne dużych plików nie cierpią na tym aż tak bardzo. Większość przetestowanych kart pamięci radziła sobie z tym całkiem nieźle, ale były też takie, które po tym, jak się je trochę poużywało, potrafiły zwolnić o kilkadziesiąt procent. Co prawda dokładne formatowanie narzędziem SD Card Formatter przywracało ich wydajność do stanu fabrycznego, ale to słabe pocieszenie, bo ile osób regularnie formatuje swoje karty pamięci w ten sposób?

Kryteria doboru kart microSD do testu i wyboru rekomendacji

Na potrzeby tego artykułu starałem się zebrać większość sprzedawanych w polskich sklepach kart pamięci popularnych producentów, ale od razu zrezygnowałem z testowania najwolniejszych z nich, czyli kart klasy mniejszej niż 10. Dlaczego? Przeważnie są one tylko kilka złotych tańsze, a dużo wolniejsze i montowane niemalże z odpadów produkcyjnych (czyli mają pamięci i kontrolery bardzo niskiej jakości). Inaczej mówiąc, po prostu warto dopłacić te kilka złotych, bo dodatkowe złotówki pozwalają kupić zdecydowanie szybszy i potencjalnie bardziej niezawodny produkt. Poza tym, w czasie testów okazało się, że właściwie nie ma już sensu testować kart, które nie są kartami klasy A1 lub A2 (poza kartami o zwiększonej żywotności). Karty tego typu nie są już dużo droższe od zwykłych, a są o wiele lepsze w zastosowaniach smartfonowo-tabletowych.

W czasie oceniania karty microSD brałem pod uwagę kilka jej cech:

  • cenę;
  • szybkość sekwencyjnego zapisu i odczytu danych;
  • szybkość losowego odczytu danych i liczbę obsługiwanych operacji wejścia/wyjścia (IOPS);
  • rodzaj zastosowanej pamięci (MLC, TLC);
  • obecność korekcji błędów (ECC);
  • a na koniec – warunki gwarancji.

Im szybciej karta zapisuje i odczytuje duże pliki, tym lepiej spisze się w szybkim aparacie fotograficznym wykonującym dużo zdjęć w czasie sekundy i w kamerach wideo nagrywających filmy o bardzo dużej przepływności. Smartfony nagrywają wideo 4K o przepływności około 50 Mb/s (trochę ponad 6 MB/s), czyli niemal każda karta pamięci temu podoła, jednak lepsze aparaty i kamery nagrywają pliki o przepływności nawet 500 Mb/s, a z tym radzą sobie już tylko najszybsze karty na rynku.

Duża szybkość losowego zapisu małych plików i duża liczba obsługiwanych operacji wejścia/wyjścia nie mają aż takiego znaczenia w czasie typowego użytkowania karty microSD (przechowywanie zdjęć, filmów i dokumentów), ale mają duże znaczenie, gdy na karcie są instalowane jakiekolwiek aplikacje i jest ona bardzo intensywnie używana, bo znacznie przyspieszają szybkość ładowania i działania programów oraz pozwalają uniknąć niepożądanych spowolnień systemu operacyjnego telefonu/komputera/tabletu. O liczbie obsługiwanych operacji wejścia/wyjścia mówi klasa A karty. Generalnie do smartfonów i tabletów zalecam zakup karty klasy przynajmniej A1.

Rodzaj zastosowanych pamięci ma bardzo duży wpływ na żywotność karty. Karty microSD z pamięciami MLC są nawet kilkanaście razy bardziej żywotne od kart z tańszymi pamięciami TLC, bo o ile typową, tanią kartę pamięci można w pełni zapisać około 500 razy, po czym poszczególne komórki pamięci przestają działać (choć pojedyncze komórki mogą zakończyć swój żywot dużo wcześniej, bo (szczególnie w tańszych kartach z kiepskimi kontrolerami) niektóre z nich mogą być zapisywane i kasowane częściej od innych, przez co karta nie starzeje się równomiernie), o tyle karty z pamięcią MLC przetrwają nawet kilka tysięcy cykli zapisu. Ma to znaczenie w urządzeniach, w których karty są mocno eksploatowane, takich jak wideorejestratory samochodowe, systemy monitoringu i minikomputery.

Adata MLC
Zapewnienia o dostosowaniu karty do użytku w wideorejestratorach nie biorą się znikąd, bo nie każda karta nadaje się do takich zastosowań.

Korekcja błędów przydaje się wszędzie, bo nikt nie lubi tracić danych, jednak jest szczególnie ważna w przypadku wideorejestratorów (nikt by nie chciał, aby po stłuczce okazało się, że nagrany plik jest uszkodzony) i komputerów/smartfonów, w których karta pamięci jest wykorzystywana do przechowywania aplikacji, bo wszelkie błędy zapisu wiążą się z utratą stabilności systemu.

No i na koniec: gwarancja. Wielu producentów kart udziela tak zwanej limitowanej wieczystej gwarancji. Co oznacza magiczne określenie „limitowana” gwarancja? Niektóry producenci, tacy jak Samsung i SanDisk, zastrzegają sobie, że jeśli karta była zamontowana na przykład w samochodowym wideorejestratorze i przestała działać, to... ich to nie obchodzi i trzeba sobie kupić nową kartę.

Podsumowując, idealna karta microSD dla typowego użytkownika powinna mieć przyzwoitą szybkość w sekwencyjnym zapisie i odczycie danych, aby radzić sobie ze smartfonowymi zdjęciami i filmami, w miarę dobrze radzić sobie z małymi plikami, aby kopiowanie na nią dokumentów nie trwało wieki, i być tania.

Idealna karta microSD do wideorejestratora samochodowego powinna mieć pamięci MLC i gwarancję „bez gwiazdek”. W mniejszym stopniu przyda się w niej odporność na bardzo wysokie temperatury i korekta błędów. Natomiast szybkość sekwencyjnego i losowego zapisu/odczytu danych ma tu bardzo niewielkie znaczenie.

A idealna karta microSD do smartfona (z funkcją rozszerzenia pamięci wbudowanej) lub komputera klasy Raspberry Pi przede wszystkim powinna sobie radzić z szybkim odczytem i zapisem małych plików, bo nikt nie lubi przycinającego się systemu operacyjnego. W praktyce oznacza to, że do smartfonów najlepiej kupować karty klasy A1 lub (jeszcze lepiej) A2. Pamięć MLC i korekta błędów również byłyby mile widziane, ale w czasie testów szybko się okazało, że nie można mieć wszystkiego...

Uwaga na podróbki!

Pewne powiedzenie mówi, że jeśli coś wydaje się być zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe, to najprawdopodobniej takie jest. Niestety, często dotyczy to kart pamięci. Produkty SanDiska i Samsunga są bardzo często podrabiane (jest to robione tak dobrze, że bardzo trudno odróżnić podróbkę od oryginału) i sprzedawane w niższej cenie. Osoba, która się skusi na taką okazję myśli, że zrobiła dobry interes, a często zamiast tego dostaje bubel o bardzo niskiej wydajności, kiepskiej żywotności, a czasem nawet jej faktyczna pojemność mocno różni się od deklarowanej na opakowaniu. Dlatego zalecam kupowanie kart pamięci w sklepach z dobrą renomą, aby oszczędzić sobie późniejszych frustracji związanych ze ślamazarną szybkością działania lub utratą danych.

Słowo o innych przetestowanych kartach microSD i o tym dlaczego nie zostały polecone

  • Karty SanDisk Ultra – tanie, ale w ich cenie można znaleźć zdecydowanie lepsze karty, które szybciej zapisują duże pliki i znacznie lepiej radzą sobie z dużą liczbą operacji. Poza tym, sporo osób narzeka na ich zawodność.
  • SanDisk Extreme Pro A2 – karta o kilka megabajtów szybsza od polecanego SanDiska Extreme, ale zauważalnie droższa i... gorzej radząca sobie z dużą ilością jednoczesnych operacji odczytu/zapisu. W sumie trudno powiedzieć, czy dopłacenie do niej względem SanDiska Extreme to upgrade, czy downgrade.
  • Karty pamięci Samsunga (Evo, Evo Plus i Pro Plus) – największy zawód testu. Podstawowy model Evo okazał się być jedną z najwolniejszy kart w teście, dwie karty Evo Plus przestały działać w czasie testów (okazało się, że uszkadza je oficjalne narzędzie SD Association do formatowania kart pamięci), ale póki jeszcze działały, to i tak nie brylowały w testach. A Pro Plus? Niezła szybkość zapisu danych, ale cena jest wysoka, a szybkość losowego zapisu małych plików i średni czas dostępu – jedne z najgorszych spośród wszystkich kart o tej pojemności.
  • Transcend Ultimate 633x – wyróżnia się korektą błędów ECC i pamięcią MLC, ale wysoka cena, kiepska dostępność i brak gwarancji „wideorejestratorowej” sprawiają, że trudno mi było znaleźć zastosowanie, w przypadku którego polecenie jej miałoby sens.
  • Kingston Industrial – zwiększona odporność na temperatury, pamięć MLC i gwarancja bez „wideorejestratorowych” gwiazdek teoretycznie czynią z tej karty alternatywę dla Samsungów Endurance Pro, ale brak ECC, stosunkowo niskie szybkości zapisu i mniejsza żywotność sprawiają, że jednak lepiej kupić Samsunga.
  • Karty Kingston Canvas Go! i Select – karty, które zastąpiły niegdyś polecany przez nas budżetowy model Kingstona. Spodziewałem się po nich bardzo dużo, ale okazało się, że nowsze karty są... gorsze od swojego poprzednika. Nie wyróżniają się niczym szczególnym i trudno je polecić do czegokolwiek innego niż najprostsze możliwe zastosowania.
  • Kingston Canvas React – bardzo dobre karty klasy A1. Przez długi czas polecane w tym artykule, ale pojawienie się jeszcze szybszych kart SanDisk Extreme A2 sprawiło, że ich czas minął.
  • GoodRAM UHS-I Class 10 (M1AA) – jedna z tańszych kart tej klasy na rynku i... jedna z najwolniejszych spośród przetestowanych przeze mnie. Jedynie najtańszy SanDisk Ultra wypadł słabiej. Moim zdaniem lepiej dorzucić kilka-kilkanaście złotych i zyskać w ten sposób dużo większą wydajność we wszystkich możliwych zastosowaniach.
  • Karty Lexar – w czerwcu 2017 roku Micron, dotychczasowy właściciel marki Lexar, ogłosił, że nie jest zainteresowany dalszym jej rozwojem. W sierpniu 2017 marka Lexar została przejęta przez chińską firmę Longsys. W tej chwili wiadomo, że marka będzie dalej istnieć, ale nie do końca wiadomo co się stanie z dotychczasowymi liniami produktów. Które z nich będą kontynuowane? Jeśli będą kontynuowane, to czy będą tak samo dobre, jak były przed czerwcem 2017 roku? Czy nowe karty tworzone w nowych fabrykach będzie się dało odróżnić od starych kart z czasów Microna? Co z warunkami gwarancji? Pytań jest sporo i do polecania kart tej marki wrócimy, gdy jej sytuacja będzie bardziej stabilna.