Ostatnia aktualizacja: 5 marca 2019
Historia aktualizacji
5 mar 2019

Dostosowanie poradnika do cen smartfonów w 2019 roku.

31 paź 2017Pierwsza publikacja

Ile wydać na smartfon, aby być z niego zadowolonym? Czy warto kupić tani smartfon – bo jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać, czy może jednak warto poczekać zwiększyć budżet? A może w drugą stronę – zamiast wydać kilka tysięcy na nowy telefon, kupić tani smartfon, a oszczędzone pieniądze wydać na wakacje, bo najdroższe nowości nie są warte swojej ceny? Na te i inne pytania odpowiemy w tym poradniku.

Smartfon do 500 złotych

Wśród smartfonów za mniej niż 500 złotych trudno znaleźć sprzęt działający w satysfakcjonujący sposób, głownie z powodu deficytu pamięci systemowego nośnika danych i pamięci RAM. Nawet jeśli któryś model zdaje się mieć kuszącą tabelę ze specyfikacją, to w praktyce często okazuje się, że jest on zbudowany z komponentów niskiej jakości i z biegiem czasu użytkowanie tak taniego smartfona staje się coraz bardziej frustrujące.

Zdecydowanie odradzamy zakup smartfonu wyposażonego w mniej niż 16 GB wbudowanej pamięci – nawet jeśli znajduje się w nim slot na kartę pamięci. Miejsce w nim skończy się po zaktualizowaniu wszystkich preinstalowanych aplikacji i doinstalowaniu kilku podstawowych narzędzi, co bardzo mocno ogranicza jego użyteczność. Inne częste mankamenty najtańszych smartfonów, to bardzo ciemny ekran, na którym niemal nic nie widać w słoneczne dni, a także dość symboliczny aparat fotograficzny. Ogólnie, osobom z tak bardzo ograniczonym budżetem raczej zalecamy zakup czegoś używanego, szukanie okazji na serwisach aukcyjnych, albo... po prostu poczekanie, dozbieranie pieniędzy i zwiększenie budżetu do około 600 złotych, bo naprawdę warto to zrobić.

Smartfon do 600 złotych

Tak naprawdę właśnie w okolicach 600 złotych zaczynają się „poważne” smartfony z Androidem. W smartfonach za 500-600 złotych jakość wykonania idzie zauważalnie w górę (zdarzają się modele metalowymi wstawkami), jakość ekranów zaczyna być akceptowalna (zarówno pod względem rozdzielczości, jak i czytelności w słoneczne dni), aparaty zaczynają robić dobrze wyglądające zdjęcia za dnia i – co bardzo ważne – pojawiają się smartfony z 2 GB pamięci RAM i 16 lub nawet 32 gigabajtami wbudowanej pamięci na dane i aplikacje. Te dwie ostatnie rzeczy są szczególnie ważne w smartfonie z Androidem, który ma być wykorzystywany do czegoś więcej niż odbierania przychodzących połączeń telefonicznych. Drugi gigabajt pamięci operacyjnej bardzo mocno zwiększa komfort pracy z systemem operacyjnym i aplikacjami (różnicę szybko zauważa nawet laik), a 16 GB wbudowanej pamięci to właściwie minimum dla każdego, kto myśli o instalowaniu jakichkolwiek programów na swoim smartfonie. Choć – w dzisiejszych czasach, gdy smartfonowe aplikacje zajmują coraz więcej miejsca – zdecydowanej większości osób szukających smartfona za 500-600 zł i tak zalecamy zakup modelu z przynajmniej 32 GB wbudowanej pamięci.

Lenovo K6
Za 600 złotych można kupić już całkiem przyzwoity smartfon, którego użytkowanie nie grozi utratą włosów z głowy, taki jak Motorola Moto G6 Play.

Ktoś mógłby uznać, że smartfon służy mu do prowadzenia rozmów, odbierania poczty i okazjonalnego wejścia na jakąś stronę internetową, więc nie potrzebuje lepszego procesora i większej ilości pamięci, ale to bardzo krótkowzroczne podejście. Telefon kupuje się średnio na dwa lata i to, że dodatkowe aplikacje w tej chwili wydają Ci się zbędne, nie oznacza, że tak samo będziesz uważać za kilka lub kilkanaście miesięcy, dlatego nawet największych smartfonowych sceptyków zachęcamy do wydania na nowy telefon 500-600 złotych.

Smartfon do 1000 złotych

Co daje zwiększenie budżetu o kolejne kilkaset złotych? Smartfon do 1000 złotych to przede wszystkim:

  • Dużo większa wydajność. Często spotykane w tym przedziale cenowym procesory Snapdragon 632, 636, 660 i Kirin 710 są o klasę lepsze od Snapdragonów serii 400 i niższych modeli Snapdragonów 600, których w tym przedziale cenowym należy unikać. Różnicę w szybkości działania zauważy nawet laik.
  • Rozdzielczość ekranu 1080p zamiast 720p. Różnica w ostrości obrazu jest bardzo widoczna – tym bardziej, że w tym przedziale cenowym bardzo modne są smartfony z przekątną ekranu mierzącą około 6 cali.
  • Zauważalnie lepsza jakość aparatu. Co prawda aparaty smartfonów do 1000 złotych zazwyczaj nadal nie do końca radzą sobie z robieniem zdjęć w słabym oświetleniu, ale za dnia można liczyć na dobrze wyglądające fotki.

Dla  niektórych istotne może być to, że za niecałe 1000 złotych można już kupić przyzwoity smartfon wyposażony NFC, którym można płacić zbliżeniowo. Choć nie jest to łatwe, jeśli zyskując NFC przy okazji nie chce się stracić szybkiego procesora lub pojemnego akumulatora. Smartfony za 1000 złotych dużo rzadziej mają też dziwne braki, charakterystyczne dla tańszych modeli, takie jak brak automatycznej regulacji jasności, czy aktywnej redukcji szumów otoczenia w czasie rozmów telefonicznych. Co prawda mając do dyspozycji 1000 złotych nadal trzeba się liczyć z pewnymi brakami i kompromisami, bo w tej cenie nie można mieć wszystkiego (na przykład często brakuje NFC, żyroskopu, stabilizacji obiektywu lub obsługi szybkiego ładowania), jednak za tę kwotę można już kupić naprawdę solidny telefon, który w pełni zaspokoi potrzeby przeciętnego, niezbyt wymagającego użytkownika telefonów. O zwiększeniu budżetu powinny pomyśleć głównie osoby szukające jak najlepszego aparatu i gracze.

Smartfon do 1500 złotych

W smartfonie do 1500 złotych można liczyć na kilka przyjemnych niespodzianek. Przede wszystkim, standardem staje się niemal pełne smartfonowe wyposażenie, którego czasem brakuje w smartfonach za mniej niż 1000 złotych. Oznacza to, że optyczna stabilizacja obrazu, bardzo jasny ekran, skaner linii papilarnych, NFC, szybkie ładowanie, port USB typu C, czy dodatkowe czujniki, takie jak żyroskop, barometr i krokomierz, przestają być czymś wyjątkowym. Po drugie, zauważalnie poprawia się jakość wykonania. Co prawda już za mniejsze pieniądze można dostać nieźle wykonane, metalowe telefony, ale za niespełna 1500 złotych można kupić smartfon, którego jakości wykonania i użytych materiałów nie powstydziłyby się najlepsze flagowce znanych marek.

Honor 10
Honor 10 – jakość wykonania i wydajność najwyższej klasy za mniej niż 1500 złotych

Po trzecie, i dla wielu osób najważniejsze, to w tej klasie sprzętu znajdują się pierwsze smartfony z naprawdę dobrym aparatem, który radzi sobie z fotografowaniem w słabych warunkach oświetleniowych. To nadal nie jest poziom najlepszych flagowców, ale często brakuje do niego bardzo niewiele. A po czwarte, jest to bardzo atrakcyjny przedział cenowy dla smartfonowych graczy, bo za 1500 złotych można kupić smartfon z jednym z najwydajniejszych ubiegłorocznych procesorów, dzięki czemu staje się możliwe przyjemne granie w wymagające gry mobilne, takie jak PUBG czy Fortnite.

Smartfon za około 2000 złotych

Rynek smartfonów za około 2000 złotych jest interesujący z dwóch powodów: znajdują się w nim flagowce poprzedniej generacji znanych marek, a także obecne flagowce mniej znanych, chińskich producentów, takich jak OnePlus, Meizu i Xiaomi. Oznacza to, że smartfon za około 2000 złotych jest w pełni funkcjonalnym sprzętem wyposażonym w ekran wysokiej rozdzielczości, aparat najwyższej klasy i niemal każdą dostępną smartfonową nowinkę techniczną. Co prawda za te pieniądze nadal nie można mieć wszystkiego, bo decydując się na model ubiegłoroczny znanej marki trzeba się pogodzić z gorszą wydajnością, a po zdecydowaniu się na telefon popularnej chińskiej marki wysoką wydajność otrzymuje się kosztem braku pewnych dodatkowych funkcji, takich jak wodoszczelność. Jednak trzeba sobie jasno powiedzieć, że po przekroczeniu granicy 2000 złotych wzrost jakości telefonów nie jest w pełni proporcjonalny ze wzrostem ich ceny. Inaczej mówiąc, około 2000 złotych to kwota, którą na nowy smartfon powinny przeznaczyć osoby, które chcą mieć bardzo dobry, nowoczesny, szybki i w pełni wyposażony telefon, ale nie czują potrzeby bycia „na topie”.

Xiaomi Mi 8
Xiaomi Mi 8, choć jest telefonem ubiegłorocznym, to nadal nic mu nie brakuje i większości użytkowników nie potrzeba nic więcej.

Dla kogo są flagowce?

Powyżej bariery 2500 złotych znajduje się terytorium nowych flagowców znanych marek. To tutaj można znaleźć najlepsze z najlepszych telefonów z najlepszymi dostępnymi aparatami, ekranami, procesorami i wszelkimi nowinkami technicznymi. To właśnie tutaj kończą się kompromisy. Ale, jak już wspominałem wcześniej, nie da się zaprzeczyć, że kupując flagowiec znanej marki za ponad 3000 złotych dużo płaci się za prestiż, a nie za faktyczną zauważalną przewagę nowości nad smartfonami za około 2000 złotych. Postęp techniczny jest teraz zdecydowanie wolniejszy niż kiedyś, przez co kolejne generacje telefonów nie przynoszą aż tak dużych zmian, jak kilka lat temu.

Galaxy S10
Witamy Samsunga Galaxy S10, żegnamy ponad 4000 złotych. Tyle kosztuje prestiż.

A co z zakupami i cenami na serwisach aukcyjnych?

Zapewne spora część z Was już zauważyła, że powyższe widełki cenowe zostały ustalone na podstawie oferty dużych sieci sklepów i tak zwanej oficjalnej dystrybucji, a więc telefony ze wspomnianymi przed chwilą kluczowymi cechami da się kupić taniej… na serwisach aukcyjnych. To prawda. Ale kupowanie od sprzedawców wystawiających w tym miejscu swój towar zawsze jest opatrzone pewnym ryzykiem. Realia są takie, że wszystkie duże sklepy kupują sprzedawane przez siebie telefony od oficjalnych dystrybutorów i płacą mniej więcej tyle samo, więc jeśli ktoś sprzedaje smartfony za mniej, niż wynosi bazowa cena u dystrybutora, to oznacza to, że oficjalne kanały zostały przez niego w jakiś sposób ominięte. 

Często jest to towar z tak zwanego szarego rynku albo są to odnawiane smartfony z Chin lub Hongkongu, które są ponownie pakowane i sprzedawane jako nowe. Zdarza się też, że sprzedawca jest w stanie wystawić na taki telefon tylko fakturę VAT marża, a więc odsprzedaje dalej coś, co wcześniej kupił na swoją firmę. Nabywców takich telefonów może też spotkać nieprzyjemna niespodzianka, gdy telefon się zepsuje i nie da się go oddać do sprzedawcy, który gdzieś znika, a serwis nie chce uznać gwarancji.

Nie chcemy w ten sposób demonizować zakupów smartfonów na serwisach aukcyjnych i nie twierdzimy, że w każdym przypadku za niższą ceną stoi jakiś przekręt, ale jedynie tłumaczymy dlaczego w swoich poradnikach posługujemy się cenami sklepowymi i dlaczego nie można ich bezpośrednio porównywać z cenami z serwisów aukcyjnych.

A może smartfon z Chin?

Vivo, Gionee, Coolpad, Xiaomi, Meizu, Oppo i tak dalej. Nazwy te niewiele mówią typowemu użytkownikowi telefonów, ale są dobrze znane wszystkim łowcom smartfonowych okazji. Produkty niektórych z tych marek można kupić w naszym kraju od ich oficjalnych dystrybutorów, a zakup innych wiąże się z wizytą na przykład na AliExpress.com i kilkunastoma dniami czekania na przesyłkę z Chin (i ewentualną wymianą wiadomości z urzędem celnym). Czy warto? I tak, i nie.

Xiaomi Mi A1 2
Smartfony Xiaomi można kupić w chińskich sklepach kilkaset złotych taniej niż w polskich, ale ta oszczędność jest okupiona pewnymi niedogodnościami.

Bez wątpienia smartfon sprowadzony z Chin będzie miał lepszą specyfikację, niż kupiony za te same pieniądze smartfon znanej marki pochodzący z oficjalnej polskiej dystrybucji. Pod tym względem produkty na przykład Xiaomi są wręcz bezkonkurencyjne. Poza tym, przeglądając ofertę chińskich sprzedawców łatwo znaleźć telefony bliźniaczo podobne do modeli takich marek, jak Kruger & Matz, Allview i innych, tak naprawdę zamawiających swoje produkty u Gionee, Coolpada i tym podobnych, po czym doliczających do nich swoją marżę, którą można niejako pominąć.

Jednak zakupy w Chinach wiążą się z pewnymi oczywistymi niedogodnościami. Największe problemy pojawiają się, gdy telefon się zepsuje i trzeba go wysłać do serwisu. Czasem można też kupić wersję smartfonu z chińską wersją oprogramowania, w której co prawda da się zmienić język interfejsu na polski, ale może ona mieć pewne… niespotykane dodatki i preinstalowane aplikacje. Smartfony tych marek często też okupują swoją świetną specyfikację pewnymi niedoróbkami, które początkowo trudno zauważyć analizując ich specyfikację. Trzeba się też liczyć z niedopatrzeniami w tłumaczeniu interfejsu. Coś za coś i jest to raczej zabawa dla bardziej zaawansowanych i wytrwałych użytkowników, którzy są w stanie zaakceptować pewne kompromisy i niedogodności, w zamian za czasem absurdalnie niski koszt zakupu bardzo zaawansowanego smarfona.